Aktualności

Import aut używanych odbił od dna

Dodano 5 czerwca 2020 przez

W maju tego roku zarejestrowano w Polsce 55,8 tys. samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 tony z importu – wynika z danych Instytutu Samar. To całkiem niezłe dane po fatalnym marcu i kwietniu – wynik majowy jest co prawda gorszy o 37% w porównaniu do 2019 r., ale aż o 73% wyższy niż w kwietniu 2020 r.

Odmrażanie gospodarki oraz stopniowy powrót do normalności widać wyraźnie po danych dotyczących rejestracji aut używanych z importu. W kwietniu rynek ten osiągnął dno przy wyniku nieco ponad 32 tys. aut, co było najsłabszym wynikiem od 16 lat. Kwietniowy wynik jest na poziomie nieco wyższym niż nawet w marcu, kiedy to zarejestrowano 52,3 tys. samochodów.

Gwałtowne spadki to efekt ograniczeń w całej Europie z powodu koronawirusa, co sprawiło, że nie tylko bardzo trudno było kupić i sprowadzić auto do Polski, ale również je zarejestrować. Sytuację dodatkowo pogarszał fakt, że potencjalni klienci siedzieli w domach i mieszkaniach, więc trudno byłoby im cokolwiek sprzedać. W efekcie od początku roku do końca maja import spadł już o 28,3% do poziomu 304 tys. sztuk, a cały rok najprawdopodobniej zamknie się wynikiem w przedziale 700-800 tys. Zmniejszenie importu spowodowało przetasowania, jeśli chodzi o najpopularniejsze kierunki, z których sprowadzamy auta. Pierwsza trójka (Niemcy, Francja, Belgia) pozostała bez zmian, natomiast na 4. pozycję awansowały Stany Zjednoczone, które prześcignęły w popularności m.in. Holandię czy Włochy. Samochody z USA kupuje się przeważnie na aukcjach on-line, stąd też ograniczenia spowodowane koronawirusem nie miały aż tak negatywnego efektu na skali importu, a wręcz pozwoliły na  wzrost udziału w rynku kosztem krajów europejskich.

W kolejnych miesiącach może nas nawet czekać szybki wzrost importu z Niemiec, jeśli zostaną tam wprowadzone dopłaty do zakupu aut, w tym elektrycznych. Takie plany zostały przedstawione w ramach pakietu pomocowego dla całej gospodarki niemieckiej. Bonus w wysokości 2,5 tys. euro miałby przysługiwać na każdy nowy samochód w cenie do 77 tys. Euro, a w przypadku aut niskoemisyjnych (np. hybryd) lub elektrycznych, ta dopłata ma być jeszcze wyższa. Nie wiadomo na razie czy warunkiem otrzymania pieniędzy będzie złomowanie używanego pojazdu, jak to miało miejsce przy poprzednich dopłatach po kryzysie finansowym w 2008 r.

Ilość komentarzy: 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *