Aktualności

Problemy z CEPiK 2.0 w starostwach i na stacjach kontroli pojazdów

Dodano 5 grudnia 2017 przez

Problemy z CEPiK 2.0 zaczęły się już w momencie wprowadzenia systemu, a więc 13 listopada 2017. Sytuacji nie uratował nawet fakt, że uruchomienie nowych funkcjonalności podzielono na etapy. W pierwszym wdrożono jedynie Centralną Ewidencję Pojazdów.

Nad systemem CEPiK 2.0 ciąży chyba jakieś fatum. Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców w wersji 2.0 miała zostać uruchomiona na początku stycznia 2016 roku. Nowy rząd, który wyłonił się po wyborach jesienią 2015, zdecydował o przesunięciu daty premiery systemu. Problemy z CEPiK 2.0 były tak poważne, że podzielono wdrożenie na dwa etapy. Pierwszym było uruchomienie Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP). Miało to miejsce 13 listopada 2017. Pomimo ponad półtorarocznego opóźnienia, problemy z CEPiK 2.0, a w zasadzie jego częścią, widoczne są w całym kraju. Samorządowcy drżą już na myśl o uruchomieniu części „iK”, a więc dotyczącej kierowców. Ma to nastąpić w roku 2018.

Problemy z CEPiK 2.0 w starostwach

Na alarm pierwsi zaczęli bić przedstawiciele Związku Powiatów Polskich. To starostwa powiatowe odpowiadają za rejestrację pojazdów. To właśnie im miał ułatwić pracę CEPiK 2.0. Zdaniem członków ZPP w pierwszym tygodniu działania systemu wydajność urzędów spadła o 30%. Załatwiono więc około 20 tys. spraw mniej niż zwykle. Co więcej, część wniosków obywateli zrealizowano jedynie pośrednio. Dla przykładu, zamiast nowego dowodu rejestracyjnego, wnioskodawca otrzymywał jedynie przedłużanie tymczasowej rejestracji. Oznacza to dla niego konieczność kolejnej wizyty w urzędzie.

Jakie problemy z CEPiK 2.0 najbardziej utrudniają życie urzędnikom? Przede wszystkim niekompletna lub błędna migracja danych z poprzedniej wersji systemu. Wiele informacji trzeba było przepisywać ręcznie. Tymczasem w informatyzacji chodzi o coś dokładnie odwrotnego. Oprócz tego, wiele dowodów rejestracyjnych wydrukowano z poważnymi błędami. Widniały na nich np. informacje, że auto posiada jednocześnie silnik diesla i benzynowy. Taki dowód rejestracyjny nie mógł być wydany interesantowi.

Problemy z CEPiK 2.0 na stacjach diagnostycznych

Usprawnienie pracy starostw powiatowych nie jest jednym niezrealizowanym celem wprowadzenia nowego systemu. Problemy z CEPiK 2.0 występują także na froncie walki z pojazdami, które poruszają się po drogach mimo kiepskiego stanu technicznego.

Przypomnijmy, że CEPiK 2.0 wprowadza odwróconą procedurę obowiązkowego badania technicznego samochodu. Dotychczas najpierw diagnosta przeprowadzał weryfikację stanu auta, a dopiero potem pobierał opłatę i dokonywał wpisu do dowodu rejestracyjnego. Skutkowało to tym, że kierowcy pojazdów, w których wykryto usterki, odmawiali uiszczenia opłaty i odjeżdżali ze stacji. Często niestety nie po to, by naprawić pojazd, ale by znaleźć miejsce, w którym diagności spojrzą na ich samochód łaskawszym okiem.

CEPiK 2.0 miał zakończyć tę „turystykę diagnostyczną”. Kierowca, który wprowadza samochód na badanie, zaczyna bowiem od uiszczenia opłaty. Negatywny wynik badania technicznego jest natomiast wysyłany do CEPiK 2.0, wraz z opisem usterek. Następny diagnosta, która będzie badał auto, zobaczy te adnotacje.

W teorii wszystko brzmi wspaniale. Niestety także pracownicy stacji kontroli pojazdów mają problemy z CEPiK 2.0. Po pierwsze, kilkaset stacji nie udało się podłączyć do systemu od razu. Po drugie, wskaźnik negatywnych wyników badań technicznych oscyluje w okolicach 3%. Co w tym dziwnego?

Jak to jest w innych krajach?

Dla porównania, w Niemczech badania nie przechodzi nawet 17% pojazdów! Tymczasem nasi zachodni sąsiedzi jeżdżą autami dużo nowszymi! W Polsce średni wiek pojazdu to aż 13 lat. Pod tym względem jesteśmy w Europie czarną owcą. Gorzej jest tylko na Litwie. Żeby nie było wątpliwości, nie tylko Niemcy kontrole prowadzą bardziej rygorystycznie.

W krajach skandynawskich badań technicznych nie przejdzie od 1/4 do 1/3 pojazdów. Na Łotwie z kwitkiem zostanie odprawiony nawet co drugi kierowca! Wygląda więc na to, że CEPiK 2.0 nie rozwiązał problemu. Nadal po naszych drogach poruszać się będzie wiele aut, które powinny zostać zezłomowane lub poddane kapitalnemu remontowi i kosztownym naprawom.

Jak sytuację tłumaczą diagności? Zwracają uwagę na problemy z CEPiK 2.0 natury informatycznej. Błędnie funkcjonować miał na początku tzw. słownik usterek. Przez to diagności nie mogli odpowiednio raportować do systemu wykrytych w pojazdach nieprawidłowości. Oprócz tego pracownicy stacji kontroli zwracają uwagę, że w różnych krajach mogą występować odmienne kryteria zaliczenia badania. Oprócz tego nieco inna jest kultura załatwiania spraw. W Polsce kierowcy często pozwala się „na szybko” wymienić żarówkę. W innych krajach na podobną uprzejmość nie ma co liczyć.

Wygląda więc na to, że tworzony od kilku lat system może nie spełnić swojej roli w stopniu, którego od niego oczekiwali twórcy. Oczywiście na kompleksowe podsumowania przyjdzie czas pewnie dopiero po pierwszym pełnym roku działania CEPiK 2.0 i to uruchomionego w całości. Możliwe więc, że z ostateczną oceną systemu trzeba wstrzymać się nawet do stycznia 2020. Miejmy nadzieję, że wypadnie ona lepiej niż pierwsze wrażenie. Póki co problemy z CEPiK 2.0 znacząco przewyższają bowiem korzyści z jego uruchomienia.

Ilość komentarzy: 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *