autoDNA sprawdza
samochody powypadkowe

Samochody powypadkowe – czy auta po wypadku mogą być bezpieczne?

Dodano 3 kwietnia 2017 przez

Samochody powypadkowe znajdują się zawsze na końcu listy życzeń każdego, kto poszukuje samochodu na rynku wtórnym. Przynajmniej takie są z reguły deklaracje kupujących. W praktyce jednak większość nabywców interesuje najbardziej cena danego egzemplarza, a nie jego przeszłość.

 

Niestety, jeżeli oferta jest kusząca, przymykamy oko na ryzyko tego, że z niemałym prawdopodobieństwem kupujemy auto powypadkowe lub z „przekręconym” licznikiem. Dotyczy to oczywiście w szczególności samochodów sprowadzanych z Europy Zachodniej. Tymczasem takie postępowanie może mieć bardzo poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa naszego, czyli przyszłych kierowców auta, a także dla pasażerów, których wozimy ze sobą.

 

Dlaczego samochody powypadkowe z reguły są niebezpieczne?

Paradoksalnie, auta powypadkowe są niebezpiecznie nie dlatego, że uległy poważnym uszkodzeniom w wyniku zderzeń, ale dlatego, że zostały naprawione w nieprawidłowy sposób. Producenci samochodów posiadają ściśle określone procedury naprawy pojazdów. Usuwanie usterek wg tych wytycznych zapewnia nie tylko, że auta powypadkowe odzyskują dawny wygląd, ale również, że przywracane są w najwyższym możliwym stopniu pierwotne parametry bezpieczeństwa.

Wspomniane procedury nie są oczywiście tajne, jednak dostęp do nich kosztuje. Mało który warsztat decyduje się na taką inwestycję, zwłaszcza że nie jest ona jednorazowa. Konstrukcje samochodów, nawet tych samych modeli, mocno ewoluują. Dla przykładu w Mercedesie klasy C W203 (2000 rok) ze stali o podwyższonej wytrzymałości wykonano przeszło 40% konstrukcji nadwozia, w W204 (2007 rok) już 70%. W rezultacie, mówiąc w uproszczeniu, w ciągu kilku lat zmieniła się procedura napraw dla około 30% elementów nadwozia.

Co więcej, wraz ze wzrostem wykorzystania przez producentów materiałów o podwyższonej wytrzymałości, do naprawy samochodów potrzeba coraz więcej specjalistycznego sprzętu. Niektóre elementy będą wymagały kształtowania na zimno, inne niskotemperaturowego litospawania, jeszcze inne klejenia… Można więc powiedzieć, że w miarę upływu czasu maleją nasze szanse na to, że w zwykłym warsztacie nasz samochód zostanie właściwie naprawiony. W konsekwencji auta powypadkowe będą stanowić coraz większe zagrożenie dla swoich właścicieli.

 

Auta powypadkowe – wyniki testów

Producenci samochodów wykonują liczne testy, by przekonać nabywców pojazdów do tego, aby auta powypadkowe naprawiać w autoryzowanych stacjach obsługi i w myśl oficjalnych procedur. Dla przykładu Skoda przeprowadziła testy zderzenia bocznego na dwóch Octaviach. Jedna została później naprawiona w ASO, druga w zwykłym warsztacie, po czym testy zderzeniowe powtórzono. Oczywiście Octavia naprawiana niezgodnie z instrukcją producenta wypadła w nich kiepsko.

Ryzyko usuwania usterek niezgodnie z oficjalnymi wytycznymi prezentował też Citroen i Volkswagen. Francuzi poddali model C3 testowi zderzenia czołowego. Pierwszego C3 naprawiono z wykorzystaniem oryginalnych części, przy drugim kierowano się zasadą minimalizacji kosztów. W efekcie we właściwie serwisowanym C3 strefa zgniotu w ponownym teście powiększyła się jedynie o 3 mm, a w egzemplarzu naprawianym niskim kosztem aż o ponad 8 cm. Volkswagen wykonał natomiast testy zderzeniowe dla dwóch bliźniaczych Passatów B6, a następnie zlecił ich naprawienie. Jednego wg procedur dla Passata B6, drugiego wg wytycznych dla poprzednika, a więc B5. Następnie testy zderzeniowe zostały wykonane powtórnie. Jak nietrudno się domyślić, egzemplarz naprawiany z wykorzystaniem niewłaściwych procedur wypadł w nich znacznie gorzej.

 

A może to tylko marketing?

Oczywiście są osoby, które powiedzą, że testy wykonywane przez koncerny motoryzacyjne są niewiarygodne i służą jedynie udowodnieniu z góry założonej tezy. Ich prawdziwym celem ma być napędzenie klientów szalenie drogim ASO, gdzie za zwykłą naprawę płacimy kilka razy więcej, niż w normalnym warsztacie. Są nawet testy, które stanowią pożywkę dla takich spiskowych teorii. Dziennikarze łotewskiej edycji programu „Top Gear” poddali eksperymentowi popularny model BMW 3 (E36). Został on w warsztacie pocięty na trzy części, po czym zespawany. Tak przygotowany egzemplarz wziął udział w teście zderzeniowym. Oczywiście samochód złożył się jak harmonijka. Co ciekawe, skala zniszczeń nie odbiegała jednak znacząco od wyników analogicznego testu dla… fabrycznie nowego E36! Zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że jest to raczej wyjątek potwierdzający regułę. To raczej oczywiste, że każdy przedmiot naprawiany wg wytycznych producenta i z wykorzystaniem oryginalnych części ma większe szanse, na odzyskanie pierwotnych właściwości, niż przywracany do stanu używalności wg autorskich koncepcji naprawiającego i z użyciem zamienników, zamiast oryginalnych podzespołów.

 

Bezpieczne samochody powypadkowe

Jak wynika z powyższych rozważań, auta powypadkowe mogą być jednak bezpieczne. Jeżeli tylko skutki wypadku były usuwane w ASO lub w warsztacie, który ma dostęp do właściwych procedur i odpowiedniego sprzętu, możemy w dalszym ciągu spokojnie korzystać z pojazdu. Oznacza to, że jeżeli nabywamy samochód na rynku wtórnym, powypadkowa przeszłość nie musi być problemem. Jeżeli sprzedający otwarcie ją komunikuje oraz przedstawia dokumenty potwierdzające wykonanie napraw we właściwym miejscu, mamy podstawy do tego, by mu zaufać. Oczywiście auta powypadkowe należy poddawać przed zakupem szczególnie dokładnej kontroli.

Największym zagrożeniem nie są jednak auta powypadkowe, których przeszłość jest znana. Dużo większym problemem są samochody, których fatalna historia jest ukrywana. Nieuczciwi importerzy wykorzystują naiwność kupujących, którzy wierzą, że Niemcy lub Belgowie za bezcen oddają swoje auta, które później trafiają do naszego kraju w niskich cenach. Tymczasem za „okazyjną” ofertą stoi z reguły „przekręcony” licznik, a często także długa historia kiepskich jakościowo napraw, w tym także tych usuwających skutki wypadków. Niekiedy na rynku wtórnym może więc dochodzić do paradoksów – nabywca decyduje się na kupienie danego modelu samochodu, bo lepiej wypada on w testach bezpieczeństwa, a następnie szuka „okazji” z importu, by zapłacić za pojazd jak najmniej. W rezultacie ogląda auta powypadkowe, w których skutki wypadków były usuwane „po kosztach”.

Jak to zwykle bywa, często największym zagrożeniem dla siebie jesteśmy my sami i nasz brak wyobraźni i nieodpowiedzialność. Szukając pojazdu na rynku wtórnym, warto więc mieć w pamięci stare polskie porzekadło, które głosi „chytry dwa razy traci”. Nie szczędźmy więc środków na dokładną weryfikację historii i stanu technicznego samochodu oraz nie skreślajmy sprzedających auta powypadkowe, którzy uczciwie prezentują ich przeszłość.

Summary
Samochody powypadkowe - czy auta po wypadku mogą być bezpieczne?
Article Name
Samochody powypadkowe - czy auta po wypadku mogą być bezpieczne?
Description
Samochody powypadkowe znajdują się zawsze na końcu listy życzeń osób, które poszukują samochodu na rynku wtórnym. Przynajmniej takie są z deklaracje kupujących.
Author
Publisher Name
autoDNA
Publisher Logo
Ilość komentarzy: 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *