Strach się bać? Chińskie samochody i chińskie marki samochodowe coraz szerzej dostępne
Spis treści
Spis treści
Jeszcze nie tak dawno temu nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, żeby kupić chińskie samochody. Określenie “Made in China” cieszyło się wystarczająco złą sławą, by nawet sam pomysł na samochód elektryczny z Chin budził przerażenie. Czasy się jednak zmieniają – i to znacznie szybciej niż nam się wydaje.
Chyba nikt nie próbuje kwestionować faktu, że kolebką motoryzacji są Stany Zjednoczone i Europa, gdzie ponad sto lat temu rozwój samochodów rozpoczął się praktycznie równocześnie. Na rynku europejskim i amerykańskim przez lata dominowały rodzime marki, dopiero okres odbudowy gospodarczej po II wojnie przyniósł pewne zmiany.
Do głosu zaczęli dochodzić producenci z Japonii, później z Korei. Z początku każdy nowy samochód był kopią zachodniego pierwowzoru, sprzedawaną po niższej cenie. Dopiero z biegiem lat japońskie auta zbudowały swoją markę i renomę niezawodności.
Pierwsze samochody chińskich marek – jak to się zaczęło?
Historia chińskiej motoryzacji rozwijała się w podobny sposób. Jeszcze kilkanaście lat temu autorskie modele były kopiami produktów renomowanych marek – żaden chiński producent nie przejmował się takimi “drobnostkami” jak prawa autorskie czy patentowe.
Jednakże produkcja własna i opracowywanie nowych modeli nie zaspokajała potrzeb i nie nadążała za dynamicznym rozwojem gospodarki Państwa Środka. Dodajmy do tego, obowiązujące wciąż zaporowe cła na importowane samochody, których celem była ochrona rodzimej produkcji motoryzacyjnej. To wszystko wymagało od komunistycznych władz wprowadzenia pewnego rozwiązania, dopuszczenia zachodnich firm do gigantycznego chińskiego rynku.
Na każde 1000 mieszkańców w Europie wedle statystyk przypada ponad 600 samochodów, w Chinach ta relacja jeszcze nie tak dawno oscylowała wokół 100 pojazdów. Pokazuje to tylko wielką liczbę potencjalnych klientów dla zachodnich firm.
Chiński rząd jednak dla producentów zainteresowanych ekspansją na ich rynek narzucił surowe warunki. Auta sprzedawane w Chinach nie mogły być dostarczane z Europy, ich produkcję samochodów należało uruchomić w Chinach. To jednak nie największe wyzwanie. Chińczycy bowiem narzucili tworzenie każdej zainteresowanej firmie spółki joint venture, której większościowym udziałowcem będzie chińska firma.
Takie posunięcie pozwoliło zarówno zachodnim producentom inkasować olbrzymie zyski, także dzięki taniej sile roboczej, jak i dało szereg korzyści Chinom. Obok zaspokojenia potrzeb klientów, chińskie marki zyskały legalny dostęp do nowoczesnej technologii – co wykorzystują do dalszego rozwoju już autorskich modeli.
Jak wygląda import samochodów do Chin?
Ze względu na ustrój w Chinach robienie interesów na masową skalę nie należy do prostych, o czym przekonali się czołowi producenci z zachodu. Mieli oni bowiem gigantyczną barierę wejścia na rynku chińskim – nic nie może odbyć się bez aprobaty partyjnych władz. Rząd Chin obłożył import pojazdów gigantycznymi cłami, chroniąc rodzimą produkcję i chińskie marki. Okazało się, że tam, gdzie kończą się zachodnie cenniki, tam dopiero w Chinach ceny startują.
Niestety chińskie samochody pozostawiały wiele do życzenia pod każdym względem – designu, standardu wykończenia, montażu, prowadzenia czy bezpieczeństwa. Problemy te oraz rosnące otwarcie Chin na światowe rynki spowodowały, że potentaci motoryzacyjni zostali wpuszczeni na rynek chiński, ale na twardych warunkach.
Mogli budować w Chinach swoje fabryki, jednak większościowe udziały w nich objęły chińskie państwowe koncerny. W ten sposób rząd, a za nim niejeden chiński producent, otrzymali dostęp do technologii gigantów motoryzacji. Ponieważ łatwiej podrobić wygląd niż zaawansowane technologie, chińscy producenci zaczęli masowo produkować pojazdy, które wyglądały bardzo podobnie do samochodów luksusowych marek znanych na całym świecie. Dochodziło nawet do bardzo wiernych adaptacji logo Porsche czy BMW.
Pierwotnie, poza wyglądem, chińskie samochody z zachodnimi odpowiednikami łączyło niewiele. Auta prowadziło się fatalnie, w środku natomiast królowały źle dopasowane i śmierdzące plastiki. Obecnie rezultatem współpracy światowych koncernów i ich chińskich partnerów są coraz lepsze samochody, zbliżone standardem do tych, jakie kupić można w naszym kraju czy pozostałych państwach europejskich.
Produkowane wspólnie auta są o niebo bezpieczniejsze niż kilka lat temu, coraz staranniej wykonane, a koszmarny zapach plastiku w pojeździe powoli zaczyna odchodzić w zapomnienie. Przeciętny chiński koncern w kwestii rozwoju technologii, poprawie ogólnej funkcjonalności i trwałości swoich produktów dokonał ogromnego skoku. Podobny rozwój Koreańczykom zajął kilkadziesiąt lat. Chińczycy uporali się zdecydowanie szybciej.
Warto także zauważyć, że dla wielkich koncernów samochodowych współpraca z Chińczykami nie jest łatwa. Rynek ten ma bowiem specyficzne wymagania.
Ciekawym przykładem są sedany produkowane specjalnie na rynek chiński w wydłużonych o kilka centymetrów wersjach. Wśród nich znajdziemy taki model jak np. Volvo S60L, BMW 3Li czy Audi A4L.
Podobnych wariantów nie spotkamy przecież w Europie, nikt przy zdrowych zmysłach w Polsce czy w Niemczech nie kupiłby wydłużonej wersji Volkswagena Passata. Z czego więc wynika popularność takich samochodów w Chinach?
Modele samochodów inne niż gdziekolwiek na świecie
Zamożni Chińczycy starej daty uważają bowiem, że w dobrym tonie oprócz posiadania porządnego auta, oczywiście zachodniego modelu premium, jest również zatrudnianie własnego szofera, co jest oczywiście oznaką prestiżu i statusu społecznego. W związku z tym podróżują oni nie w fotelu kierowcy, ale na tylnej kanapie. Odpowiedzią na tę potrzebę są właśnie wydłużone wersje sedanów klasy średniej.
Z drugiej zaś strony koncerny motoryzacyjne koncentrują się na dostarczaniu na chiński rynek samochodów sportowych, zaopatrzonych w potężny motor. Przeciętny chiński milioner jest bowiem sporo młodszy od zachodnioeuropejskiego czy amerykańskiego i szuka auta bardziej sportowego niż dostojnego i komfortowego. To kolejna z “osobliwości kulturowych”, które rzutują na to, jak wyglądają chińskie samochody.
Kolejnym kierunkiem, na jakim skupiają się producenci aut w Chinach, jest samochód elektryczny. Państwo Środka, chociaż nie dba przesadnie o ekologię, to jednak chętnie wspiera projekty mające na celu wzrost udziału w rynku aut z napędem elektrycznym. Władze doskonale zdają sobie sprawę z potencjału drzemiącego w pojazdach elektrycznych – nie może więc zabraknąć ich w ofercie szanującego się chińskiego koncernu.
Jakie chińskie marki samochodowe są na rynku?
W Europie nadal samochód chiński nierozerwalnie kojarzy się z tandetą i niską trwałością. Z podobnym postrzeganiem jeszcze kilkanaście lat temu zmagali się producenci z Korei. Wyroby Kii i Hyundaia przez lata traktowane były podobnie jak Daewoo – jako wybór taniej imitacji samochodu.
Obecną sytuację wszyscy znamy. Auta koreańskie nie są już tańsze, ani tym bardziej gorzej wykonane – w wielu segmentach wręcz oferują bogate wyposażenie, rywalizując na równych zasadach z europejską konkurencją.
W podobnym tempie rozwoju chińskie auta czeka analogiczna przyszłość, zwłaszcza z użyciem zachodniej technologii. Już dziś na m.in. norweskim rynku dostępne są samochody elektryczne chińskich marek. Chiński rynek motoryzacyjny drastycznie różni się od Europy, zwłaszcza jeśli chodzi o dominujące marki, modele i oczywiście wersje. Mało znane, ale oferowane w Chinach marki wbrew pozorom często bywają prawdziwymi światowymi graczami z bogatym portfolio.
BYD Auto
Co zaskakujące, firma powstała dopiero w 2003 r., a zajmuje czwartą pozycję pod względem ogólnej wartości spośród wszystkich producentów samochodów. Ustępuje tylko takim tuzom jak Volkswagen, Toyota czy Tesla. Główne produkty BYD Auto to ciężarówki, autobusy rowery z napędem elektrycznym i samochody elektryczne. Firma jest także dostawcą baterii do aut elektrycznych. BYD Auto próbuje podbić norweski rynek elektrycznym samochodem o zasięgu 528 kilometrów. Elektryczny SUV Tang wyróżnia się ciekawą prezencją, ceną i ośmioletnią gwarancją.
Geely
Co ciekawe, powstała w 1997 roku firma Geely jest aktualnie właścicielem ikony bezpieczeństwa – Volvo. Chińczycy wykupili szwedzką markę w 2009 roku, nadając jej nowej świeżości. Pod rządami chińskich właścicieli Volvo notuje kolejne rekordy sprzedaży. W posiadaniu Geely jest także London Electric Vehicle Company, Lotus i Lynk Co – łącznie ich sprzedaż oscyluje wokół dwóch milionów egzemplarzy. Ich elektryczna interpretacja londyńskiej taksówki LEVC dostępna jest także w Polsce, ale ceny przekraczają 300 tys. złotych. Trudno szukać wielu chętnych na taki samochód.
SAIC Motor
Prawdziwym gigantem jest chińska firma państwowa SAIC Motor. Do koncernu należą między innymi marki samochodów Wuling, Roewe, wykupiony od Brytyjczyków MG i Baojun. W 2014 r. łączna sprzedaż wszystkich marek przekroczyła zawrotne 4,5 miliona samochodów. Produkty marki MG oferowane są na rynku brytyjskim, australijskim i norweskim. Firma ma w swojej ofercie także elektryczne modele – MG ZS.
Changan
Chiński rząd jest właścicielem także Changan Automobile. Firma skupia się na mikrovanach, niewielkich ciężarówkach i samochodach osobowych. Pod względem wolumenu produkcji zajmuje czwartą lokatę w Chinach, ma także jasno sprecyzowane plany na podbój europejskiego oraz światowego rynku. Stąd otwierane w kolejnych, również dość nieoczywistych miejscach fabryki.
Voyah
Na rynku chińskim jest luksusową marką znanego także w Europie Dongfeng Motor Corporation. Zadebiutowała dopiero w 2020 roku modelem Voyah i-Land i i-Free. Za stronę wizualną projektów odpowiada włoske studio ItalDesign, co… widać już na pierwszy rzut oka. Każde auto Voyah wydaje się niemal dziełem sztuki – niezależnie od tego, czy to SUV czy limuzyna. Wygląd jest całkiem oszałamiający i każde auto tego chińskiego koncernu mogłoby śmiało konkurować na rynku europejskim.
Volkswagen Viloran
To pokaźnych rozmiarów van opracowany przez chińską spółkę Volkswagena – VW-SAIC. Viloran zbudowany został na modułowej platformie MQB użytej m.in. do budowy Passata czy Golfa. Estetyczne nadwozie imponuje wymiarami zewnętrznymi – samochód mierzy 5,35 m, natomiast rozstaw osi to 3,18 m, co gwarantuje warunki podróżowania niemal godne klasy premium. Niemiecko-chiński producent wyposażył Vilorana w elektrycznie odsuwane drzwi tylne. Wnętrze zaaranżowano w układzie 2+2+3. Pasażerowie otrzymują do dyspozycji bogate wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa.
Tank 300 Cybertank
W kwietniu 2021 r. koncern Great Wall zaprezentował koncepcyjny pojazd Tank 300 Cybertank. Jeszcze do niedawna 300 był modelem marki Wey, został jednak podniesiony do rangi osobnej marki, która ma odpowiadać za produkcję aut terenowych. Cybertank to sporych gabarytów SUV czerpiący inspiracje z kilku modeli z Europy i USA. Do napędu wykorzystano doładowany silnik 2,0 przekazujący moc na cztery koła za pośrednictwem ośmiobiegowej automatycznej skrzyni biegów. Dzieło Great Wall to kolejne niezwykle oryginalne auto, które… raczej nie ma szans pojawić się w Europie.
Roewe
Marka Roewe powstała niemal z przypadku. W 2006 r. koncern SAIC kupił prawa do technologii i produkcji od masy upadłościowej brytyjskiego MG Rover Group. Zakup ten nie obejmował jednak praw do marki Rover, które ówcześnie należały do Forda. W efekcie nazwa i logo uległy subtelnej zmianie. Początkowo w Chinach kontynuowano produkcję lekko zmodyfikowanego Rovera 75, w kolejnych zaś latach wprowadzano do oferty następne modele opracowywane we własnym zakresie.
Chińskie samochody – odpowiedniki
Jak już wspominaliśmy zachodni producenci z chińskimi autami mają pewien problem – często są bez skrupułów skopiowanymi modelami znanych nam w Europie marek. O ile skopiowane chińskie samochody nie są dostępne w Europie czy Stanach, o tyle w swojej ojczyźnie mają się doskonale.
Modelem łudząco przypominającym Mercedesa klasy G na rynku chińskim jest BIAC B80VJ. Co ciekawsze, właścicielem ponad 12% udziałów chińskiego producenta jest… sam Mercedes. BIAC dla niemieckiej marki produkuje szereg modeli na tamtejszy rynek. Nie przeszkadzało to jednak Chińczykom w stworzeniu wiernej kopii. Nieznacznie zmniejszyli tylko gabaryty i zastosowali 2,3-litrowy doładowany silnik zaprojektowany przez Saaba lub diesla 2,8. Tak jak w pierwowzorze napęd trafia na cztery koła. Model produkowany jest od 2016 roku.
W 2018 świat motoryzacji zatrzymał się na chwilę przy chińskiej mieszance BMW X4 z przednią częścią zaadaptowaną z Volkswagena Touarega. Changan CS85 jest nieznacznie krótszy od oryginału, oferuje za to bardzo zbliżoną linię nadwozia i projekt wnętrza gwarantujący komfortowe warunki dla czterech osób. Producent zadbał także o rozbudowane multimedia i systemy bezpieczeństwa – na czele z kamerą 360 stopni. CS85 otrzymał ośmiostopniową automatyczną przekładnię, napęd na cztery koła i dwie benzynowe jednostki turbo do wyboru: 1,5 i 2,0.
Za ułamek ceny Lamborghini Urus, szalonego SUV-a włoskiej marki dla nieprzeciętnie majętnych klientów, możemy na rynku chińskim kupić Huansu C60 Hyosow. Klon wiernie odtwarza mistrza w kwestii dynamicznych linii nadwozia, jest jednak wyraźnie mniejszy. W kabinie nie znajdziemy już szlachetnych materiałów takich jak prawdziwa skórzana tapicerka. Nie zabrakło jednak multimediów i licznych dodatków z zakresu komfortu. Pod maską zainstalowano czterocylindrową jednostkę 2,0 turbo przekazującą moc na cztery koła – z pewnością nie jest to motor, w który Lamborghini wyposażyłoby swoje auto, ale nie zawsze o to akurat chodzi.
Od 2015 roku chińscy klienci mieli do wybory także tanią alternatywę dla Range Rovera Evoque. O mocną inspirację brytyjskim SUV-em pokusiła się marka Landwind w przypadku modelu X7. Oglądając jego zdjęcia w internecie, początkowo trudno doszukać się różnic. Jednakowe proporcje, pokaźny prześwit i krój lamp. Napęd stanowiły dwa benzynowe silniki z doładowaniem 1,5 lub 2,0. Co istotne, po latach batalii sądowej Brytyjczycy wygrali owiane tajemnicą odszkodowanie, co sugeruje, że chińskie marki samochodowe będą zapewne musiały zmienić nieco swój model biznesowy.
Czy chińskie samochody są popularne w Polsce i w Europie?
Na chwilę obecną chińskie samochody wciąż stanowią egzotykę w całej Europie. Przyczynia się do tego brak jakiegokolwiek zaplecza serwisowego, renomy czy wyczucia europejskich gustów i preferencji – nauczenie się tego producentom z Korei zajęło kilkadziesiąt lat.
Chińskie marki oczywiście nieustannie próbują trafić do Europy, jak dotąd ich jedynym argumentem była dużo niższa cena. To bardzo szybko się zmienia – a każdy producent myślący o sprzedaży w Europie musi zaakceptować lokalne reguły.
Chińskie samochody. TOP 10
Volkswagen Lavida – niezmiennie od lat hit chińskiego rynku jest sporych rozmiarów sedanem, nieznacznie mniejszy od znanego nam Passata. Zbudowano go na modułowej platformie MQB wzorem innych modeli koncernu. Do napędu wykorzystywane są benzynowe 1,2, 1,4, 1,5 z doładowaniem i jeden wolnossący 1,6.
Kolejny model na liście także należy do niemieckiego koncernu, i również jest uwielbianym przez Chińczyków sedanem. New Bora wygląda nieco nowocześniej od Lavidy – obecność dwóch sedanów jednej wielkości w gamie tego samego producenta dobitnie podkreśla znaczenie tego segmentu na rynku Państwa Środka. W ofercie znalazły się doładowane benzynowe silniki 1,4 i 1,5.
Pozornie globalnym modelem jest bardzo popularna w Chinach Toyota Corolla. Istotnie różni się od wariantu przeznaczonego na resztę świata – produkowana jest przez spółkę FAW-Toyota. Rzecz jasna oferowana z nadwoziem typu sedan, dostępna jest także odmiana hybrydowa.
Volkswagen cieszy się wielką estymą na chińskim rynku. Imponujące wyniki sprzedaży notuje także odrobinę mniejszy sedan – New Santana. Zbudowany na bazie Skody Rapid i Seata Toledo mieści cztery osoby, którym nie oferuje zbyt wyszukanych dodatków. Napęd to znane z innych modeli doładowane 1,4 i 1,5.
Najbardziej zbliżona do europejskich realiów jest oferowana w Chinach Honda Civic. Nie może być inaczej, bowiem w ofercie znalazł się tylko sedan. Produkcję ulokowano w jednej z chińskich prowincji, co obniża koszty logistyki i pozwala spełnić wymagania dygnitarzy. Napęd stanowią znane z europejskich cenników doładowane benzynowe silniki 1,0 i 1,5.
Nieznany nam Nissan Bluebird to sedan mniejszy od uwielbianego w Europie Forda Mondeo. Ciekawy design poszczególnych partii nadwozia nieco nie pasuje do siebie. Wnętrze mieści cztery osoby, serwując pasażerom podstawowe multimedia i systemy bezpieczeństwa. W cenniku znalazł się wolnossący silnik 1,6 i jego doładowana odmiana.
Całkowicie chińskim wyrobem, powstałym bez udziału zagranicznej technologii jest Haval H6. Mierzący przeszło 4,6 m SUV uważany jest w swojej ojczyźnie za produkt prestiżowy – wymiarami konkuruje z VW Tiguanem. Estetycznego nadwozia nie wyposażono w zbędne dodatki. Wnętrze na pierwszy rzut oka jest ergonomicznie zaprojektowane, traci dopiero po bliskim poznaniu – sprawdzeniu jakości tworzyw. Do napędu wykorzystano niewielki silnik benzynowy 1,3.
Kolejną pozycję plasuje nieco inna odmiana Toyoty Corolli – produkowana wspólnie z inną chińską firmą. Toyota Levin powstaje w GAC-Toyota. Upraszczając, jest to najnowsza wersja Corolli z nieco innym pasem przednim. Klienci mają do wyboru wariant 1,2 Turbo i hybrydę.
Niespotykaną nigdzie indziej miłość do sedanów wykorzystuje doskonale Volkswagen. Kolejnym modelem z nadwoziem czterodrzwiowym jest Sagitar – mierzy 4,7 m. Na pozostałych rynkach światowych – USA czy Meksyku sprzedawany jest pod dobrze znaną nazwą Jetta. Napędzają go oczywiście znane benzynowe 1,4 lub 1,5 z doładowaniem.
Stawkę zamyka ostatnia, globalna generacja Hondy CR-V. Pod względem estetyki i oferowanych jednostek napędowych nie odróżnia się od europejskiej odmiany.
Zapoznaj się ze statystykami dotyczącymi chińskich samochodów w Polsce:
Odkryj prawdziwą historię wybranego modelu samochodu
Czy warto brać pod uwagę chińskie marki samochodowe?
To pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli chodzi o starsze chińskie samochody, które miały okazję trafić do naszego kraju, będzie tanio, ale i ryzykownie. Trudno w dobrej wierze polecić taki samochód. Jeśli jednak chodzi o nowsze chińskie samochody, rzecz wygląda zupełnie inaczej. Takich samochodów nie należy się z założenia bać. Warto im się uważnie przyglądać – zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak wiele elementów każdy "zachodni" samochód produkowany gdzie indziej na świecie i tak ma chińskiego pochodzenia.
Jak sprawdzać przed zakupem samochody chińskich marek?
Choć z pozoru wydają się całkowicie egzotyczne, chińskie samochody – zarówno samochody elektryczne, jak i każdy model wyposażony w silnik spalinowy – muszą spełniać te same kryteria co auta pozostałych producentów. Wybierając model na rynku wtórnym, każdy samochód warto bardzo dokładnie sprawdzić. W poznaniu historii pojazdu pomoże raport autoDNA. Do jego przygotowania wystarczy sam numer VIN.




