Nieuczciwy handlarz, czyli jak oszukują sprzedawcy samochodów
Spis treści
Spis treści
Kupując auto w komisie musimy być znacznie bardziej uważni niż kupując używany samochód od właściciela. Pracownik czy właściciel komisu, nawet jeśli nie ma złych intencji i nie bije od niego informacja “nieuczciwy handlarz”, który chce wcisnąć Ci złom, to z całą pewnością jest po prostu sprytnym sprzedawcą, bo ma duże doświadczenie w handlu, a na każdym sprzedawanym aucie chce zarobić jak najwięcej.
Nieuczciwy handlarz czy łatwowierny kupujący – na co dają się nabrać ludzie?
Idąc do komisu trzeba być czujnym i z rezerwą podchodzić do tego, co mówią i piszą w ogłoszeniach właściciele komisów. Oto kilka najpopularniejszych pułapek i trików, na które często dają się nabrać kupujący.
„Przebieg 120 tys.? Nie, to pomyłka, miało być 210. Zwykły czeski błąd.”
Komis wystawia ogłoszenie z zaniżonym przebiegiem, żeby zwabić klienta. Gdy ten przyjeżdża, żeby zobaczyć samochód, okazuje się, że przebieg jest inny. Komis tłumaczy się zwykłą pomyłką, zrzuca winę na nowego pracownika, który dodawał oferty, a kupujący, skoro już przyjechał, ogląda auto.
„Ogłoszenie nie stanowi oferty handlowej”
Sprzedający w różny sposób zabezpieczają się przed tym, by kupujący nie zarzucił im nieuczciwości, na przykład zamieszczając w ogłoszeniu zdanie, że nie jest ono ofertą handlową, a rzeczywisty wygląd samochodu może różnić się nieco od tego ze zdjęć. Czasem różnice są naprawdę subtelne (gdy komis wystawia kilka aut z tej samej floty i poszczególne sztuki różnią się detalami), ale niekiedy zdjęcie przedstawia auto z innym wyposażeniem niż to, które faktycznie wystawione jest na sprzedaż.
„Auto serwisowane w ASO”
Nie dziwi Cię, że niemal każde auto, sprzedawane w komisach, było serwisowane w ASO? Owszem, być może większość była, ale ostatnia naprawa w autoryzowanym serwisie miała miejsce na przykład trzy lata temu, gdy samochód był jeszcze na gwarancji. Po tym okresie nie ma nawet wpisów w książce serwisowej, a naprawy były przeprowadzane w małym zakładzie „pana Zdzicha”.
„Auto bezwypadkowe”
Większość aut sprzedawanych w komisach reklamuje się jako samochody bezwypadkowe – także te po zalaniach, próbach włamania, z zamaskowanymi otarciami na karoserii (przecież jak ktoś na parkingu wjechał w słupek albo zawadził o latarnię to nie był wypadek!). Dlatego po przyjechaniu na miejsce trzeba bardzo dokładnie przyjrzeć się, czy auto faktycznie nie nosi śladów napraw.
„Auto zadbane, poprzedni właściciel był lekarzem/prawnikiem”
Właściciele komisów często próbują skusić kupujących podając profesję poprzedniego posiadacza auta (niekoniecznie prawdziwą). Liczą na to, że gdy klient usłyszy, że autem wcześniej jeździł lekarz czy prawnik (osoba, która dużo zarabia, ma szanowany zawód), to pomyśli, że właściciel nie oszczędzał na naprawach i dbał o swoje auto. Tymczasem samochody w komisach są odpowiednio przygotowywane do sprzedaży i niezależnie od tego, w jakim stanie trafiły w ręce handlarza, są sprzątane i doprowadzane do takiego stanu, by wyglądały jak zadbane. Na rynku są nawet firmy, które zajmują się profesjonalnie detailingiem, czyli czyszczeniem, konserwacją i regeneracją wnętrza oraz powłoki lakierniczej.
„Nie wymaga nakładów finansowych”
Kupując auto, które nie wymaga nakładów finansowych spodziewalibyśmy się, że jest sprawne, dobrze utrzymane i w najbliższym czasie nie trzeba będzie w nie inwestować. Tymczasem dla komisu może to oznaczać, że samochód po prostu jeździ. A że tu i ówdzie pojawiają się ślady rdzy, coś skrzypi przy hamowaniu czy klekocze na zakrętach – to jeszcze nie oznacza, że natychmiast trzeba będzie udać się do mechanika.
„LPG na gwarancji”
Samochód z komisu, na gaz i to jeszcze z instalacją gazową na gwarancji? Na pierwszy rzut oka to świetna okazja, ale uważaj! Być może to komis zamontował nową instalację, oczywiście wybierając tę najtańszą i najgorszej jakości, żeby tylko sprzedać korzystnie auto.
„Mam jeszcze jednego zainteresowanego”
To jedna ze sztuczek negocjacyjnych, stosowanych nie tylko przez handlarzy samochodami, ale także np. w nieruchomościach. Klient, który usłyszy, że jeszcze dziś przyjeżdża inny zainteresowany pojazdem, jest bardziej skłonny do podejmowania szybkich decyzji. Nikt nie chce, by dobra okazja przeszła mu koło nosa.
„Na fakturze wpiszemy trochę niższą kwotę”
Gdy dochodzi do finalizowania transakcji, kupujący jest już zdecydowany, może trafić na jeszcze jedną pułapkę nieuczciwego handlarza – zaniżenie kwoty w umowie/na fakturze. Sprzedający może tłumaczyć się tym, że chce zapłacić niższy podatek i że kupującemu przecież to nie zrobi żadnej różnicy. Nie warto zgadzać się na takie operacje, bo gdy okaże się, że z autem jest coś nie tak i będziemy chcieli żądać zwrotu pieniędzy (mamy do tego prawo), komis będzie musiał oddać tylko tyle, ile według dokumentów zapłaciliśmy za auto. Poza tym zaniżanie wartości samochodu w dokumentach to fałszerstwo.
Jak nie dać się oszukać w komisie? 3 rady dla kupujących auta
Skoro już wiemy jakie sztuczki stosują właściciele komisów, warto wiedzieć też, jak nie dać się nabić w butelkę. Oto kilka rad dla kupujących:
- Zanim pojedziesz oglądać auto zadzwoń i dopytaj o szczegóły oferty – przebieg, ostatnie naprawy i wpisy w książce serwisowej (najlepiej, żeby pracownik komisu wziął dokumenty do ręki i przeczytał ostatnie wpisy). Dopytaj, czy samochód ma zarysowania, brał udział w kolizjach itp.
- Nie wierz handlarzowi na słowo – profesja poprzedniego posiadacza auta nie ma znaczenia, ani to, gdzie jeździł swoim samochodem (często w ogłoszeniach czytamy, że autem jeździł emeryt tylko do kościoła).
Pamiętaj, sprawdź VIN w autoDNA zawsze przed zakupem samochodu używanego – niezależnie od ceny czy rodzaju nadwozia. Dzięki temu możesz w łatwy sposób sprawdzić historię pojazdu, który wybrałeś. Do tego celu wystarczy jedynie numer VIN i połączenie z Internetem 🙂 Rozkodowanie VIN i wygenerowanie raportu może pomóc Ci w podjęciu niekiedy trudnej decyzji jaką jest wybór samochodu. Z raportu możesz dowiedzieć się m.in. czy samochód był powypadkowy, czy licznik mógł być cofnięty. Sprawdzenie VIN możesz wykonać przez cały rok 24/7.
Przeczytaj także inny artykuł z naszej serii:


